Polska wieś oczami rolnika.

Zajmuje się pan uprawą roli praktycznie od zawsze, zgadza się?

Tak, to prawda. Moi dziadkowie prowadzili gospodarstwo, które przejęli moi rodzice a potem ja. Odkąd byłam małym chłopcem brałem udział w części prac na polu od sadzenia, siania, po zbieranie plonów aż do orania pól. Cały rytm mojego życia podporządkowany jest naturze, to ona mi mówi kiedy mam wstać i położyć się spać. Kiedy zacząć żniwa a kiedy lepiej uciekać z pola.

Jakiego traktora obecnie pan używa?

Jeszcze parę lat temu jeździłem wysłużonym Ursusem mojego ojca, ale coraz trudniej było o części do niego. Dziś, dzięki dotacjom unijnym, mogłem sobie pozwolić na zakup nowego modelu, dalej pozostaje wierny naszym krajowym produktom. Używam obecnie Ursusa c-350, który jest mały, zwinny a jednocześnie bardzo, bardzo mocny! Byłem zaskoczony co on potrafi! Jest przy okazji dobrze wyposażony, niewiele pali no i nie mam żadnych problemów z częściami, mogę je kupić prosto od producenta. Jeszcze nie musiałem tego robić bo to naprawdę dobry traktor. Co sezon czy dwa zmieniam jedynie opony mojego Ursusa.

Jaką gałęzią rolnictwa się pan zajmuje?

Moje gospodarstwo nastawione jest na uprawę kukurydzy i hodowlę bydła. Zajmuję się także tym co pozwala na „samodzielność”, czyli uprawa pszenicy na mąkę, drobiu dla jajek i mięsa. Najlepsze w byciu rolnikiem jest to, że mogę jeść to co sam wyhoduje, mając pewność, że jest to naturalne, ekologiczne i w pełni zdrowe. Nie korzystam z żadnych polepszaczy czy sztucznych środków wspomagających wzrost.

Uważa pan, że polska wieś się rozwija?

Oczywiście! Kiedy byłem bardzo małym chłopcem, niewielu rolników miało własny sprzęt. Kombajny z reguły każdy pożyczał bo niewielu było na nie stać. Po drogach jeździły przeważnie dość spracowane modele traktorów, które lata świetności miały już dawno za sobą. Dzisiaj to wszystko wygląda już zupełnie inaczej. O dofinansowania może się starać każdy kto poważnie myśli zarówno o swojej pracy jak i o dalszym rozwoju.